Książka o kinie Wojtka Smarzowskiego zawierająca wywiady z aktorami grającymi w jego filmach i najbliższymi współpracownikami.Smarzowskiego jazda po krawędzi człowieczeństwa Małżowina, Wesele, Dom Zły, Róża, Drogówka, Pod Mocnym Aniołem, Wołyń, Kler… Premierze każdego jego filmu towarzyszy fala krytyki. Zarzucają mu, że tworzy kino odhumanizowane, mroczne, brudne.
Marcin Rychcik – nie tylko jako autor książki, ale równocześnie aktor, który zagrał w filmie „Kler” – zanurza się tej filmowej rzeczywistości. Z jego obserwacji i wielokrotnych rozmów z aktorami grającymi oraz członkami ekip filmowych wyłania się fascynujący świat kina Wojtka Smarzowskiego i on sam jako artysta bezkompromisowy, bezwzględnie podporządkowany sprawie jaką jest dobro filmu, a za którym mimo to cały plan poszedłby w ogień.
To specyficzny typ: dość zamknięty, bardziej słuchający niż gadający, ale też inteligentny, dowcipny, ale bardziej dla swoich, dla swojego kręgu. I takie dość dziwne ego – uparciuch, do końca obstający przy swoim, zdecydowany artysta, który nie zgadza się na kompromisy.
Muchy nie skrzywdzi, a kiedy musi, bywa na swój sposób bezwzględny – mówi o reżyserze Tymon Tymański, autor muzyki do „Wesela”, który również zagrał w tym filmie. To opowieści aktorów i członków ekip filmowych – historie z planów, z życia, anegdoty, relacje z przypadkowych spotkań, które przerodziły się w wieloletnie przyjaźnie, spostrzeżenia – które zbliżają nas do świata reżysera i rozwikłania zagadki, kim jest Wojtek Smarzowski i dlaczego kreuje w swoich filmach tak odpychającą i przerażającą rzeczywistość, a bohaterów doprowadza do granic człowieczeństwa, jakby hołdował zasadzie, że „nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej”.
Pojawiają się w niej historie opowiedziane między innymi przez: Agatę Kuleszę, Arkadiusza Jakubika, Roberta Więckiewicza, Kingę Preis, Mariana Dziędziela, Lecha Dyblika, Marcina Świetlickiego, Julię Kijowską, Bartłomieja Topę, Michalinę Łabacz i Piotra Sobocińskiego jr. Marcin Rychcik wydobywa z cienia bohaterów drugiego, trzeciego i czwartego planu, oddaje głos montażystom, autorom zdjęć i muzyki, szwenkierom, scenografom, charakteryzatorom i innym pracującym na ostateczny kształt filmu.
Zafascynowany kinem pochyla się nad procesem prowadzenia aktorów, tworzenia postaci, aktorstwem „z trzewi”, poszukiwania stanów emocjonalnych, budowania scen. Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znaleźć można w książce – zabawne, dosadne, czasem przygnębiające, ale przede wszystkim – prawdziwe.
Marcin Świetlicki: Wszystkie jego filmy mają drugie dno, ale nie sądzę, by filmoznawca czy historyk literatury mógł je prawidłowo odczytać. W Aniele Jerzy jeździ dwoma windami, w jednej graffiti namazali kibice Wisły, w drugiej Cracovii.
Nie irytuje się, nie podnosi głosu, nie pospiesza nikogo. Raz w życiu, w czasie zimowych zdjęć do Wołynia, widziałem go w sytuacji załamania.
Kinga Preis: Dialogi przegadywaliśmy na próbach w wytwórni filmowej długo przed zdjęciami, siedząc naprzeciw siebie w kostiumach. Mimo poukładanego ściśle tekstu i panowania nad nim Wojtek pytał nas o rozmaite warianty i rozwiązania niemal w każdym wątku.
To ciekawe, bo tekst się właściwie nie zmieniał, ale zmienialiśmy się my sami. Katarzyna Lewińska: Obejście, zlane już deszczownicami, sukcesywnie zmieniało się w grzęzawisko.
W trakcie ujęcia ekipa chowała się do domu Dziabasów – tam było pięć stopni na plusie – a Kinga i Marian walczyli na zewnątrz. W pokojach malutkiego drewnianego domku trzymaliśmy gotowe stroje do kolejnych dubli, by aktorzy mogli grać niejako od początku.
Arkadiusz Jakubik: Spotkanie z kinem Smarzowskiego zawsze jest dla mnie wyprawą do najbardziej ciemnych zakamarków ludzkiego wnętrza. A świat wiejskiego wesela, eksterminacja Mazurów czy milicyjny kryminał rodem z PRL-u są tylko pretekstem, aby wejść do środka człowieka i zobaczyć, co się tam dzieje.
W przypływie dobrego humoru wyciąga je z walizek, z szaf oraz innych sobie tylko znanych kątów i układa je na wielkim stole. Smarzowski wielokrotnie wspominał w wywiadach o tym, jak głęboko praca wnika w jego życie oraz o intencjach i emocjach towarzyszących powstawaniu filmów.
Tym razem widzowie mają możliwość doświadczenia ich oczami osób, które towarzyszyły reżyserowi w procesie ich tworzenia. Wiele z zapisanych przez Marcina Rychcika opowieści porusza do głębi i nadaje filmom Wojtka Smarzowskiego dodatkowe, nowe znaczenie, a także odkrywa wiele tajemnic z planów filmowych, które z pewnością zainteresują miłośników kina.