W podręcznikach historii przytacza się legendę, iż królowi ucięto głowę, a tę wbito na włócznię i pokazano chrześcijanom. Po jakimś czasie zalano ją miodem i w tureckiej stolicy wystawiono na widok publiczny.
Jednak w kronice Jana Długosza, współczesnego tym wydarzeniom, zapisano: Rok Pański 1444 s. 363: "A król Władysław, kiedy w nocy przerwano walkę, nigdzie się nie pokazał.
Nie znaleziono jednak nikogo, kto by widział, że go schwytano lub zabito. I dziwne to zaiste, i zdumiewające, bo co o innych rycerzach, którzy nie wrócili, doniesiono pewne wiadomości albo o śmierci albo o dostaniu się do niewoli." Kronikarz zatem nie rozstrzyga sprawy, a raczej zostawia suchą relację.
To ciekawe, bo wskazuje, że jednak także wówczas ludziom bliższe było życie niż śmierć. Jedni twierdzili, że było to ciało króla, inni zaś, że tureckiego paszy.
100 lat po bitwie, miejscowi ludzie pokazywali przyjezdnym dół, do którego miał wpaść młody władca" (...) "Losy żołnierza na wojnie określa się trzema słowami: zginął, ocalał, zaginął. W przypadku Władysława III Jagiellończyka historycy jako pewnik przyjęli jego śmierć pod Warną, zaś hipotezy o jego ocaleniu uznano za legendy.
Tym bardziej, że historia z uciętą głową i brakiem reszty zwłok także bardziej przypomina legendę i marketing polityczny sułtana niż faktyczne wydarzenia. Równie dobrze można było nabić na pikę jakąkolwiek głowę i pokazywać muzułmanom, by podnosić ich morale i dodawać splendoru Osmanom.
o tym, iż sam sułtan twierdził, że Jagiellończyk został pochwycony żywy i dopiero po bitwie stracony jako krzywoprzysięzca. Czy jednak wersja z głową króla, którą wyniósł na karku przynajmniej z pola bitwy, nie jest kolejną pszlaką do hipotezy, że król jednak przeżył ?" youtube: oddychający sarkofag na Wawelu ?