„Jeszcze przed sprawą wzięli mnie do wariatkowa. Ta cała szopka z badaniem mego zdrowia psychicznego trwała prawie dwa miesiące.
Przez pierwsze dwa tygodnie, jak tylko mogłem najlepiej, paliłem głupa, opowiadając tym wszystkim lekarzom, że słyszę rozmaite diabelskie głosy i że to właśnie one zmusiły mnie do zabicia tej rodziny. Te głodne kawałki, które im sprzedawałem, jakoś nie za bardzo trafiały im do przekonania.
Za ten mord, nawet z żółtymi papierami, siedziałbym w zamknięciu do końca życia. Wśród tych wszystkich czubków udających psy, gęsi, kuropatwy i papieży.
Zresztą, jak sam wiesz, nieźle się tu ustawiłem.