Osoby z pokolenia obecnych doktorantów i młodych doktorów hasło "Kruczek" jednoznacznie kojarzy się z trzema-czterema latami łez wypłakanych w liceum nad niebieskim (lub czerwonym!) dwutomowym zbiorem zadań z fizyki, który stał się drzwiami otwierającymi drogę do zrozumienia tej dziedziny nauki. Rola tego zbioru była dla nas jako uczniów wręcz symboliczna - dlatego zdobyta na studiach informacja, że "Kruczek" to nie tylko nazwa zbioru, ale że jego autor to żywa postać, emerytowany pracownik Politechniki Warszawskiej, była zaskakująca.
Podczas spotkania widać było, że wśród przybyłych darzony jest wielkim szacunkiem - wśród studentów z lekkim niedowierzaniem, że właśnie rozmawiają z człowiekiem urodzonym w czasach, o których pisało się sprawdziany na lekcjach historii, walczącym w II wojnie światowej, gdy był w ich wieku, a wśród profesorów padały podziękowania za świetną dydaktykę, którą im zapewniał, gdy byli studentami. Kruczkiem zawsze były wypełnione, ponieważ z niezwykłą energią prezentował fizykę w praktyce - poprzez pokazy i doświadczenia.
Na przeszkodzie stanęła epidemia, brak zewnętrznego wsparcia, po części wahania samego dr. Opóźnienie, o którym mowa, miało swoje negatywne następstwo: utrudniło korektę tekstu.
Jędrzej Stanisławek Książka ta została napisana na podstawie moich wykładów z Podstaw Fizyki, które prowadziłem w latach 1970/1980 na wydziałach Elektroniki, Mechaniki Energetyki i Lotnictwa (tzw. FTiMS) Politechniki Warszawskiej oraz zajęć seminaryjnych, które organizowali moi studenci L'Ecole Nationale Politechnique w Algierze w latach 1985-1991.
Wykładałem tam Mechanikę Ośrodków Ciągłych zaś seminaria z Teorii Względności prowadzone były nadprogramowo z powodu wielkiego zainteresowania i na prośbę studentów. Chodzi mianowicie o to, że już na samym początku wykładów umówiłem się ze studentami, że każdy z nich ma prawo w każdej chwili przerwać mi wykład i zadać pytanie i prosić o lepsze i głębsze objaśnienie omawianego problemu.
Ogromna liczba pytań - niekiedy mających już twórczą cechę - zmuszała mnie do bardzo wnikliwego i głębokiego opracowania nie tylko treści, ale i dydaktycznej formy tematu. Teoria względności obfituje w pojęcia, sprzeczne z codziennym doświadczeniem człowieka, który z tą piękną teorią się spotyka po raz pierwszy.
Teoria względności jest w swej istocie teorią geometryczną, gdy - przynajmniej do dziś - uczniowie przez cały czas wdrażani są do myślenia wyłącznie analitycznego i nie wymaga to odnoszenia się geometrycznego. Mając to na uwadze, umieściłem w książce wiele rysunków, które mają na celu poruszyć wyobraźnię czytelnika i spowodować, że zobaczy on w fizyce, oprócz związków przyczynowo-skutkowych przedstawionych w pięknych równaniach różniczkowych Newtona, Lagranga, Hamiltona, wymagającą myślenia analitycznego geometrię, która przenika całą fizykę i która pozwala nam zobaczyć boską logikę całej jej konstrukcji.