Rok 1926, malaryczny, brudny Zamość. Zostaje zgłoszone zaginięcie Anny Wołkońskiej, panny z ziemiańskiego rodu, uczennicy miejscowego gimnazjum.
"Sprawa jest delikatna i pan ją delikatnie zamknie, bo nie lubię zajmować się bzdurami", słyszy od przełożonego. Jednak Maciejewski nie rezygnuje, chociaż w trakcie śledztwa spotyka się z szykanami, zostaje pobity, a jego kariera zawisa na włosku.
Jak przystało na bohatera czarnego kryminału, tropi ślad po śladzie i w końcu rozwiązuje zagadkę zaginionej gimnazjalistki.