Chłodne, deszczowe południe. Hiacynta wraca od kochanka jedynej osoby, przy której przypomina sobie znaczenie słowa szczęście.
Teraźniejszość miesza się z przeszłością, a kolejne chwile przynoszą bolesne refleksje na temat jej dotychczasowych relacji z ludźmi. Szczególnie dużo uwagi poświęca Wiktorii, swojej przyjaciółce, a jednocześnie rywalce, z którą łączy ją wyjątkowa więź pełna ukrytych napięć, pretensji i bólu.
Co by było, gdyby istniał sposób, by ukarać ją za wszystkie złe słowa i popełnione błędy? Wyobrażam sobie, że nasze ciała łaskoczą źdźbła soczystych, zielonych traw, polne kwiaty pachną odurzająco, znieczulająco.
Jest mi w twoich objęciach dobrze, o niczym nie marzę, chyba tylko o tym, aby czas się zatrzymał. Interesuję się literaturą piękną, wolne chwile poświęca na przygotowanie domowych wypieków, a także na wycieczki rowerowe.