Większość leksykonów powstałych już w niniejszej serii wydawniczej dotyczy zespołów regulacji prawnych, które zyskały - najczęściej niekwestionowane - miano gałęzi prawa. Konsekwencją tego jest mocno ugruntowana siatka pojęciowa, a więc i mniejsza chyba wolność w wyborze wyjaśnianych haseł.
Tak określona pozycja prawa medycznego może też mieć "obosieczny" - pozytywny i negatywny - wpływ na kształt tego typu opracowań. W większym chyba stopniu, niż w wypadku "ustabilizowanych" gałęzi prawa, twórcy narażeni są na zarzut arbitralności w wyborze i opracowaniu haseł.
Teoretycznie można wręcz kwestionować potrzebę i możliwość tworzenia leksykonu w dziedzinie, której granice nie są zupełnie jasno zdefiniowane i szczelnie domknięte. Objaśniona pokrótce w poprzednim akapicie specyfika prawa medycznego wymaga w moim przekonaniu pewnych szczególnych zabiegów twórczych.
Po wtóre, wyjątkowo, będzie nim zawarcie pojęć z pogranicza prawa i nauk o zdrowiu, bądź też wręcz niestanowiących elementu języka prawnego, jednak mających na wykładnię prawa medycznego ogromny wpływ. Wszystkie zaś razem tworzą w zamyśle Autorów spójną siatkę pojęciową, przydatną czytelnikowi wywodzącemu się z wielu kręgów.
Wymieniając tradycyjnie studentów prawa i administracji, adeptów i praktyków zawodów prawniczych, nie wolno zapominać, że prawo medyczne stanowi przedmiot wykładany na wielu wydziałach uniwersytetów i akademii medycznych.