Amerykanie mają Johna Howarda Griffina, który ze skórą pomalowaną na czarno przemierzał w latach sześćdziesiątych południe Stanów Zjednoczonych. Niemcy mają Güntera Wallraffa, sprawdzającego na sobie niemiecką gościnność jako Ali z Turcji.
My mamy Janusza Rolickiego, pioniera polskiego reportażu wcieleniowego, lub - jak sam to nazywa - reporterskich przebieranek. Rolicki opisywał PRL Gomułki i Gierka widziany oczami budowniczych wstającej z gruzów Warszawy, sezonowych pracowników pegeeru, pijaczków z Dworca Centralnego i kloszardów z ulicy Ordona.
w ,,Polityce" i warszawskiej ,,Kulturze" wyłania się realistyczny obraz codzienności okresu tzw. małej stabilizacji, kiedy ,,czy się stoi, czy się leży...".
Codzienności głównie szarej, ale przeplatanej grzmotami - porwaniem samolotu, bratobójstwem, głośnym procesem szajki gwałcicieli.