Maciej Zaremba, który zawsze wyczuwał to, co typowo szwedzkie, tym razem opisuje współczesną gospodarkę leśną, która zamienia lasy na uprawy przemysłowe. Opowiada o nielegalnych powiązaniach koncernów drzewnych i administracji publicznej, o naiwnej walce ludzi przeciw karczowiskom, podchodzącym pod progi domów, o pewnym ministrze rolnictwa, który zasłania się prawem własności, ale przede wszystkim o racjonalizmie, który wcale nie jest racjonalny.
Cykl reportaży, wraz z nowo napisanym rozdziałem, został właśnie wydany w formie książkowej. Efektownie opowiedziany, erudycyjny, dogłębnie krytyczny.
Gdyby ten kraj miał więcej szczęścia do dziennikarzy klasy Zaremby, może nawet młode pokolenie byłoby skłonne wydawać pieniądze na gazety Peter Viktorsson, Kristianstadsbladet Mój niepokój przerodził się w trakcie lektury w uczucie tryumfu. Wreszcie ktoś powiedział głośno o oligopolu, obnażył nowomowę rodem z Orwella (obszary odnowy zamiast karczowiska) oraz pokazał, jak urzędnicy i politycy chodzą na pasku przemysłu drzewnego Eva-Lotta Hultén, Göteborgsposten