Autyzm jest jak Tetris. Ciągle trzeba dopasowywać poszczególne elementy, by cała układanka się zgadzała.
Trzeba grać w nią cegiełka po cegiełce, nie można płakać i rozpaczać, gdy znika cierpliwość. Dzieci muszą jak najdłużej nie wiedzieć o tym, że sukcesy znikają bezpowrotnie, zaś porażki nakładają się na siebie warstwami.
Czy dostrzegamy autystyczne dzieci w naszym środowisku, czy wiemy, jak im pomóc i jak reagować?