Miłosz Fryzeł debiutuje w brawurowym stylu, serwując czytelnikom zwroty akcji bez uprzedzenia i bez litości. Jego Marsz w mrok to gęsty i duszny kryminał, który trzyma w napięciu do ostatnich stron.
Tego jeszcze nie widać, może nawet nie będzie to widoczne przez lata, ale zmieniłem trajektorię losów wielu osób. Podkomisarz Daniel Delner oraz jego partnerka, sierżant sztabowa Julia Samarska rozpoczynają śledztwo, którego przebieg utrudniają ich osobiste problemy.
On tkwi w długoletnim romansie, coraz bardziej zagrażającym jego małżeństwu, a ona żyje bez snu, popadając w paranoję związaną z tajemnicą sprzed lat. Choć bardzo szybko aresztują mordercę, to po kolejnych przesłuchaniach sprawa komplikuje się bardziej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.
Policjanci rozpoczynają rozgrywkę z przebiegłym osobnikiem, nie mając pojęcia, w jak trudnej sytuacji się znaleźli ani jak wiele poświęceń będzie od nich wymagać to śledztwo. Pozornie proste dochodzenie przeradza się w poszukiwanie zaginionej kobiety, sprawę serii brutalnych zabójstw oraz próbę odkupienia win przez ludzi, którzy popełnili zbyt wiele błędów.
Wciągająca intryga, mroczna atmosfera, skomplikowane relacje między głównymi bohaterami. Autor powieści, scenariuszy, opowiadań.
Przyznaje się do inspiracji twórczością takich pisarzy, jak Cormac McCarthy, James Ellroy czy Dennis Lehane.