Moglibyśmy zacząć od pocisku i pistoletu, z którego został wystrzelony. To zwykle działa: solidna zasada teatru mówi, że jeśli pokażesz pistolet w pierwszym akcie, w ostatnim z pewnością padnie z niego strzał.
Lub też możemy zacząć, prozaicznie, od płaszcza. Czy nieuczciwym jest zaczynać od płaszcza, a nie od człowieka, który w nim jest?
Lecz płaszcz, a raczej jego przedstawienie, to obraz tego, jak dzisiaj go pamiętamy, jeśli pamiętamy go w ogóle. Ulgę, rozbawienie, lekką urazę?
To zależy od tego jak, z dystansu, odczytujemy jego postać. Jeden z nich był księciem, jeden hrabią, a trzeci zwykłym człowiekiem o włoskim nazwisku, który cztery lata wcześniej został bohaterem jednego z najbardziej znanych portretów Johna Singera Sargenta.
Zwykłym człowiekiem był Samuel Pozzi, lekarz dobrego towarzystwa, pionier ginekologii i wolnomyśliciel racjonalny naukowiec z niezwykle skomplikowanym życiem osobistym. Piękny wiek przepychu i przyjemności często ukazywał swoją brzydką stronę: histeryczną, narcystyczną, dekadencką i pełną przemocy, czas szerzących się uprzedzeń i ideologii krwi i ziemi, który miał w sobie więcej podobieństw do naszego wieku, niż możemy to sobie wyobrazić.
"Mężczyzna w czerwonym płaszczu" jest świeżym, a jednocześnie oryginalnym portretem Belle Epoque jej bohaterów i łajdaków, pisarzy, artystów i myślicieli i życia człowieka, który wyprzedzał swój czas. Błyskotliwa, zaskakująca i poprzedzona głębokimi badaniami nowa książka Juliana Barnesa oświetla owocną i długotrwałą wymianę idei pomiędzy Wielką Brytanią i Francją oraz stanowi przekonujący argument za utrzymaniem jej przy życiu.