Jeden sygnał, dwa, trzy, sekundy są długie jak całe lata świetlne. Agata zastanawia się, co powiedzieć, gdy już usłyszy głos mężczyzny, o co zapytać, co zrobić, jeśli okaże się, że ją zawiódł.
Czeka na cud, który natychmiast rozwieje jej wątpliwości, przywróci dawną wiarę. Piotr jest zajęty, Agata zna dobrze ten ton, świadczący o zniecierpliwieniu.
Właśnie ma się odezwać, zadać pytanie, które jako pierwsze przyszło jej do głowy, gdzie jesteś, w Gdańsku, mógłby odpowiedzieć, albo w Warszawie, tylko tyle, to wystarczy, by kogoś poznać naprawdę, ale podnosi wzrok i się nie odzywa. Mężczyzna przed nią, który jest Piotrem, przecież wie to ponad wszelką wątpliwość, wciąż stoi w tym samym miejscu.
Jego ręce są w ruchu, dotykają, wyjmują, wsuwają z powrotem, otwierają, kartkują, wykonują mnóstwo innych czynności, które w każdym języku mają swoje nazwy. Jak to możliwe, że ona słyszy "halo!", powtarzane coraz głośniej, podczas gdy jej mężczyzna nie otwiera ust.
Nasze listy są rozmowami, których nigdy nie odbyliśmy i nie odbędziemy ani przez telefon, ani tym bardziej twarzą w twarz. Myślę, że wiesz o tym tak samo dobrze jak ja i dlatego je piszesz, chociaż o wiele łatwiej zadzwonić.
Rozłąka, która dochodzi w nich do głosu sprawia, że nie jesteśmy już tymi ludźmi, którzy rozstali się miesiąc temu na najbrzydszym dworcu we wszechświecie. Czy przyszło Ci kiedykolwiek do głowy pytanie, co by się stało, gdyby Penelopie spodobał się któryś z zalotników?
To, że nie przyjęła starań żadnego z nich, mogło przecież wynikać z ich przeciętności i bylejakości. Ale gdyby pojawił się odpowiedni mężczyzna, silny i interesujący, gdyby, przypuśćmy, miał w sobie kilka cech Odysa, tych najbardziej ujmujących, godnych uwagi i podziwu, może nawet byłby do niego odrobinę podobny zewnętrznie (...) Możesz mi powiedzieć, co by się wtedy stało?
Dziewczyna jest rozgoryczona, że chłopak podjął decyzję, nie pytając jej o zdanie. Telefony i listy, które do siebie piszą, nie zmniejszają tęsknoty i nie ułatwiają czekania.
Kiedy się poznają, nie może oprzeć się wrażeniu, że nowy znajomy jest nieobecnym narzeczonym. Katarzyna Rygiel zadebiutowała bestsellerową książką Pod powiekami, która ukazała się w 2005 roku nakadem Wydawnictwa Autorskiego Katarzyna Grochola, Elżbieta Majcherczyk.