Na czym w takim razie polegał ów nienazwany problem? Jakimi słowami kobiety próbowały go opisać?
Czasami jakaś kobieta mówiła: Czuję się w jakimś sensie pusta niespełniona albo: Czuję się, jakbym w ogóle nie istniała. Czasami myślały, że problem dotyczy męża lub dzieci, albo że właściwie wystarczy tylko zmienić umeblowanie w domu, przeprowadzić się do lepszej dzielnicy, znaleźć sobie kochanka lub urodzić jeszcze jedno dziecko.
Czasami szły do lekarza z objawami, których nie potrafiły opisać: Czuję się zmęczona potwornie złoszczę się na dzieci, złoszczę się tak bardzo, że aż mnie to przeraża Czuję, że zaraz się rozpłaczę bez żadnego powodu. Tymczasem Friedan podsunęła tym rzekomo spełnionym kobietom lustro, w którym zobaczyły ogrom własnej frustracji, poczucie pustki, zagubienia, bezsensu i wstydu, że tak właśnie się czują.
Polecamy Mistykę tym wszystkim, którzy uważają, że miejsce kobiety jest w domu, bo tak chce natura. I wszystkim, którzy uważają feminizm za dziwactwo, które nie dotyczy zwyczajnych kobiet.
Ale polecamy ją także tym z Was, które i którzy wiedzą, że jest inaczej. Friedan dowodzi, że kobiety to przede wszystkim jednostki, które nie mniej niż mężczyźni mają prawo dążyć do samorealizacji w sferze publicznej.
Masowe zamknięcie kobiet w domach to gotowy przepis na frustrację i nerwice, a przy tym absurdalne marnotrawstwo ludzkiego potencjału. Ta książka powstała pół wieku temu w Ameryce, ale warto do niej wrócić tu i teraz, bo aktywizacja zawodowa kobiet pozostaje wielkim wyzwaniem polityki społecznej w Polsce i w Europie.