Młodość, miłość, erotyka, przyjaźń, przygoda i ... historia.
Wspólna wyprawa, leśniczówka, spotkanie z historią a przede wszystkim młodość i miłość. Miłość studencka rzecz jasna, gwałtowna, pełna zazdrości, niepewności, więcej tu rozterek sercowych niż prawdziwego kochania.
Ale jest romantycznie, czasem śmiesznie, czasem smutno, między młodymi iskrzy bez przerwy. Choć styl Paukszty jest troszkę pretensjonalny, a i realia już nie przystają, to jednak jest w tym pisaniu coś bardzo ciepłego, bliskiego sercu, coś za czym wszyscy tęsknimy (choć nie wszyscy się przyznamy).
Uczciwość, przyjaźń, szacunek, dobrze pojęty patriotyzm. Nawet kłótnie bohaterów są jakieś takie uczciwe, o coś, a nie dla zasady.
Ale przede wszystkim to „coś”, co bije z tej książki, jakaś aura, optymizm. W obecnej, zmaterializowanej i skomercjalizowanej Polsce, takiego ducha już nie ma.
Po „Młodość i gwiazdy” z przyjemnością sięgnie zarówno młode pokolenie czytelników, jak i ci, dla których powieści Eugeniusza Paukszty to sentymentalny powrót do okresu młodości, pierwszych przyjaźni i miłości, ekscytujących przygód oraz wakacyjnych podróży. Książka ta to znak czasów, w których dwudziestoletni ludzie nie myśleli przede wszystkim o planowaniu swojej kariery i powiększaniu konta w banku.
Pod płaszczem przygód i intrygi szpiegowskiej autor poruszył również kilka uniwersalnych spraw: miłość, pamięć o wojnie, patriotyzm. (większość powyższego tekstu zaczerpnięto z anonimowego wpisu w serwisie lubimyczytac.pl) KAJA (lubimyczytac.pl): Książki Paukszty znajdują się w gronie tych do których wciąż wracam – choć nie do końca wiem dlaczego.
Mają w sobie jakąś magię, specyficzny klimat, akcja większości toczy się tuż po wojnie, a bohaterowie i świat rządzą się priorytetami zupełnie innymi niż współcześnie. Grupa studentów, podróżująca po zachodnio-północnych regionach nie tylko spędza w ten piękny sposób wakacje czy poniekąd wplątuje w szemraną historię ale też próbuje odzyskać imiona tych, którzy spoczęli w bezimiennym grobie.