Zbiór esejów Moje projekcje jest prawdziwym kalejdoskopem motywów kinematograficznych: od Lotu nad kukułczym gniazdem, przez figurę wątłego inteligenta w typie allenowskim, przygody Janosika i intymne kino Tsai Ming-Lianga, po melancholię Nosferatu, katusze nieśmiałych kochanków i problemy filmowych pisarzy w kryzysie. Wojciech Kuczok w tej odsłonie wciela się w rolę krytyka filmowego, a jednak to wciąż ten sam pisarz - arcywrażliwy na język, subtelny twórca nadzwyczajnie brzmiącej literatury.
Niejednokrotnie wyczytać jednak można rady i podpowiedzi, których udziela twórcom, aby kino stało się bogatsze i głębsze. Zwraca uwagę na tematy, z którymi filmowcy sobie nie radzą bądź, których z pewnych względów wolą unikać.
Kuczok jawi się nie jako krytyk moralizator, bo jak zaznacza, krytykiem nie jest, ale jako miłośnik kina, któremu losy i przyszłość kinematografii są bardzo bliskie. Wojciech Kuczok przypomina, że film jest sztuką, a pisanie o nim to coś więcej niż stawianie gwiazdek.
Barbara Hollender, Rzeczpospolita Kuczok wprost wyznaje, że interesują go te filmy, które resztę publiczności wyganiają z kinowych sal. Ciągnie go w stronę obrazu piekielnego, czyli takiego, który wystawia widza na ciężką próbę wytrzymałości.
Autora [...\ intryguje rzeczywistość, która drenuje ciało i mózg, wwierca się w bebechy albo zostawia trwałe pręgi na duszy i w psychice.