Kurz dominuje nad Kabulem, nad stertami plastikowych śmieci, nad opium i haszyszem. Nad bogami wojny i nad biedotą.
Góruje nad Panem Prezydentem Karzajem, jego dworem i dzielnymi amerykańskimi żołnierzami i międzynarodową koalicją NATO ISAF. Nigdy jeszcze w historii tego kraju nikt tak dokładnie nie wymieszał kurzu, jak to zrobiły amerykańskie śmigłowce bojowe.
Interwencja w Afganistanie, prowadzona w ramach globalnej wojny z terroryzmem, nie doprowadziła do osiągnięcia większości z zakładanych celów. Po trzynastu latach walk z talibami sukcesy militarne zostały osiągnięte tylko częściowo i w stopniu nieproporcjonalnym do zaangażowanych sił i poniesionego wysiłku.
Masowe bombardowania z powietrza, prowadzone przez lotnictwo amerykańskie i brytyjskie, oraz realizowana konsekwentnie amerykańska strategia prowadzenia nocnych rajdów przyniosły znaczne straty wśród ludności cywilnej, co wywołało gwałtowną krytykę ze strony opinii publicznej. Jednocześnie wpłynęło to na ukształtowanie wśród ludności Afganistanu stereotypu niedobrego żołnierza kultury zachodniej.
Wiele miesięcy minęło od ewakuacji koalicji Zachodu i rozpoczęcia nowej misji NATO, daleko jednak do ostatecznego zneutralizowania talibów, którzy regularnie zrywają się do walk i destabilizują bezpieczeństwo w regionie.