Karina wraz z całą rodziną przeprowadza się do miasta. W nowym gimnazjum nie czuje się dobrze, jest przedmiotem kpin i żartów, koleżanki drwią z jej ubioru.
Czy znajdzie w sobie siłę, by przeciwstawić się szkolnym prześladowczyniom, czy uda jej się odnaleźć pokrewną duszę, która pomoże jej przezwyciężyć wszystkie przeciwności? Właściwie nic już jej nie bawiło, co wiązało się ze szkołą i nie tylko ze szkołą, w ogóle z nowym miejscem, a nawet miastem.(...) Mimo iż mieszkała tu od ponad roku, to nie miała żadnej bliższej koleżanki.(...) Stopnie miała dobre, bo uczyła się całymi popołudniami.