Myślę, Bartku, że to Twoja najlepsza książka poetycka. Zwarta, wartka, przejmująca.
Już na samym początku, w pierwszym wersie, stawiasz pytanie, które przydaje wielu tekstom nieoczekiwanego wydźwięku (potem takich pytań jest więcej): dlaczego lepiej patrzeć na rzeczy z oddalenia? Tak, wiele z tych nowych wierszy to próby widzenia z dystansu, czasami wbrew sobie.
Rzeczywistość to przecież również Ty - odnajdywany, wydobywany, odkrywany na nowo. Rezultaty nie są ani pewne, ani oczywiste, ale powstały świetne, niebanalne wiersze.
Przygląda mu się dokładnie, łapie kolejne chwile, obraca pod światło i puszcza, robiąc miejsce na następne; ,,i przerwom w widzeniu / nadaje ciągłość / i lukom w wierszu / zostawia" światło; życie zaś, niejako w rewanżu za jego uważność, płynnie przechodzi w poezję. Jest więc bliskość świata, przyrody, rzeczy i zwierząt.
Jest chęć zatracenia się w tym bogactwie, zjednoczenia się z nim, a nawet przepadnięcia. Chodzenie, patrzenie, widzenie i prostota, przez którą przebija istota rzeczywistości.
Obecność, choćby między wierszami, bo ,,staram się być przestrzenią, / w której zatrzymał się czas". ,,Ja - spłoszyłem ptaki".
Nie pozostaje nic innego, jak iść dalej i dostrzegać, choć ,,czas, jaki pozostał jest jak wyrok, chwilowo odroczony".