Kim są tytułowe niebożęta? Słownik Języka Polskiego podaje, że ,,niebożę" to przestarzała forma na współczujące i zabarwione litością określenie istoty zwykle młodej.
Inaczej: ,,biedactwo". A może do bohaterów książki bardziej pasowałyby współczesne - ale też negatywne lub wręcz prześmiewcze - określenia: loser, cielę, ofiara losu, smutas, przegryw?
Powiedzielibyśmy dzisiaj, że to ,,osoby nieradzące sobie w życiu", niepasujące do tego świata. Oprócz więzów rodzinnych i przyjaźni oraz wspólnie spędzonego dzieciństwa łączą ich tajemnice, poczucie winy, trauma, nałogi i natręctwa.
I Jasiek - kontrowersyjny ojciec, wujek, mąż. Powieść napisana z maestrią i subtelnością, z pietyzmem traktująca ludzkie emocje, traumy, kompleksy, lęki, ale i marzenia-nadzieje.
Urszula Stokłosa przedstawia nam pokolenie, które nigdy nie wyrosło z życia tak trochę i tak jakby, żyje na niby i na kredyt. Raczej z nurtem nie popłynę (i chyba jestem z tych, co się już ,,inni" urodzili).
Nawiązując do mojego debiutu, powiem, że w klimacie Cichoborka spędziłam sporą część życia, taki Cichoborek mnie wychował, trochę nim nasiąkłam, coś tam we mnie ukształtował, na przykład specyficzne poczucie humoru, charakterystyczną góralską prześmiewczość. ,,Unikat" - mówi o mnie, i to całkiem poważnie mówi.