Jarosław Kurka budzi się któregoś dnia w całkiem nowej rzeczywistości. Jest rok 1989.
Podobnie jak piękna Katarzyna, z którą nawiązuje wyjątkową relację Rzeczywistość nie odbiegała zanadto od snów Jarosława Kurki. Chwilowa przerwa w obcowaniu z codzienną udręką mogła zaistnieć tylko po zapadnięciu w sen, ale ten wcale nie musiał przynosić wyłącznie wytchnienia, o czym sam miał okazję przekonać się, i to niejeden raz.
Dotkliwość bezlitosnej rzeczywistości swoje źródło miała w czasach niezbyt odległych, ba, prawie tak bliskich, że wydawały się wyciągać pomocną dłoń, ale ta pozostawała z każdym przemijającym dniem już tylko blednącym złudzeniem odchodzącej w niebyt nadziei.