Tak się czasem zastanawiam, czy przejmuję się właściwymi rzeczami. Ciągle tylko gnam do przodu żeby w przyszłości mieć jak najlepszą pracę.
Pod kołami samochodu zginął młody chłopak, jak mnie później poinformowano biegł na drugi etat, żeby spłacić kredyt za swoje o wiele za duże mieszkanie… Smutne prawda? Sprzedawał dwie trzecie swojego dnia za dach nad głową, a tu okazało się, że nigdy nie będzie mu dane nawet nim się nacieszyć.
Trochę mówię teraz bez sensu, wiem ale boli mnie to, że przypisujemy najważniejsze wartości i przejmujemy się do bólu rzeczami które możemy stracić w mgnieniu oka.