Kiedy któryś raz z rzędu poczuł dłoń blondyna gładzącą lekko jego plecy, zdał sobie sprawę, że mu się to podoba. Podobało mu się wszystko: to, że po raz pierwszy obaj zachowywali się wobec siebie normalnie; że nie poruszali żadnego z tematów, które zwykle pojawiały się w ich zażartych dyskusjach; że ze sobą flirtowali i mimo że była to tylko gra, to wychodziło im to bardzo naturalnie.
Podobało mu się też to, jak Caleb dziś wyglądał, i to, jak bardzo go pociągał. Do Leo dotarło nagle, że dzięki ich zakładowi przez kilka kolejnych godzin może robić absolutnie wszystko i nikt nawet przez sekundę nie będzie zszokowany.
Sam Caleb nie będzie w stanie ocenić, czy chłopak robi coś naprawdę, czy tylko udaje. Szybko zrozumiał, że to wszystko cieszy go tak bardzo nie dlatego, że tak strasznie zależy mu na wygranej.
To, który z nich wycofa się jako pierwszy, ma ostatecznie rozstrzygnąć ich wieloletni konflikt, który wśród ich rówieśników urósł już do miana legendy. Początkowo żaden nie zamierza dać za wygraną i obaj decydują się na coraz śmielsze ruchy, badając nawzajem swoje granice.
Leo szybko zdaje sobie jednak sprawę, że nie zależy mu na wygranej, a na czymś zupełnie innym...