Gdyby Beckett, Ionesco albo Karen Blixen nie pisali w głównych językach europejskich i zadebiutowali tutaj, w Danii, to prawdopodobnie nikt by tego nie zauważył. Ich książki bez ,,odpowiedniego" omówienia polegającego w głównej mierze na klasyfikacji gatunkowej, osadzeniu w tradycji i pokoleniowym kontekście, pozostałyby ,,księgami zamkniętymi".
Oryginalności tego dzieła nie wyznacza kontrowersyjna fabuła, która przez dłuższy czas rozwija się bardzo powoli, ale sama konstrukcja książki. Stanowią ją jakby marginalne, zagadkowe repliki, rozgrywające się w hermetycznym uniwersum.
Prawdopodobnie oparte są one na sentencjach, przysłowiach, powtarzających się kliszach i niedokończonych zdaniach, które według żelaznej logiki krążą między uczestnikami w zamkniętej, wewnętrznej przestrzeni. Książka zatytułowana ,,Zamknięta księga" jest tekstem otwartym na oścież, może wywołać ,,duże przeciągi", podczas gdy Nowa kolonia w rzeczywistym świecie pozostaje księgą zamkniętą.
Od razu jednak można się zorientować, że nie mieści się ona w już istniejących i oczekiwanych przez recenzentów formach literackich. Dreszczowo konspiracyjną treść splata Wróblewski prostym, jakby wymuszanym dialogiem, obywającym się bez didaskaliów.
Występek literackiego współżycia na kocią łapę spełnia się w asyście wybuchowej ,,muzyki liter". Brzmienia wypowiedzi czterech bohaterów nakładają się na siebie w sposób tak niesamowity, że ich fizyczna konfrontacja powoduje uczucie lęku.
Wyzwala go nie tyle jednak jakieś łamliwe, zgrzytliwe urządzenie, ale urządzenie łamiące kości. Człowiek z nią siedzi, człowiek ją czyta, i to replika za repliką.
Mówią dwie osoby, mówią trzy osoby, w sumie są tam cztery osoby. Jeśli jest to powieść, to jej fabułą jest to, że siedzisz i czytasz książkę, strona po stronie, przewracasz kartkę, kontynuujesz, pozwalasz linijce gonić linijkę.
I wszystko jest w porządku, tekst niby komiksowy dymek jest kwadratowy, jeden za drugim. Świat oglądany poprzez dialog, oczyszczony z wszelkich opisów, uwag, tradycyjnego przebiegu akcji.
Rytm jest urywany, odtąd, dotąd. Jeśli jest ta książka miękka jak gąbka, to czy jest w niej w ogóle woda, może jest wykręcona z wszelkich płynów?
Wygląda na to, że można porzucić tą nową kolonię, ale po przeczytaniu lub porzuceniu zaczynamy ją słyszeć. Ale samo to, że coś się dzieje, jest pocieszające.