Książka "Nowotwór Można Pokonać - zapobieganie, leczenie, samoistne regresje (przykładem czerniak złośliwy)" przedstawia budowę i funkcje organizmu ludzkiego, a także przyczyny i skutki nieprawidłowości, jakimi są choroby nowotworowe. Kolejne rozdziały ukazują coraz głębsze obszary różnego rodzaju procesów chemicznych i fizycznych rządzących ludzkim organizmem.
Książka ukazuje człowieka ze strony pozbawionej duchowości, romantyzmu, wyimaginowanych fantazji, ale jako ciało z krwi i kości, jako "przetwórnię materiałów pokarmowych", które produkują budulec. Procesy zachodzące w organizmie są tu pokazane w ich prawdziwej postaci, dynamiczne, bezwzględne, ale i twórcze oraz zaskakujące swą nieobliczalną zdolnością do nagłych zmian.
Można zrozumieć, czym jest biologiczna ewolucja i pokonać strach, jaki wywołuje w człowieku wiadomość o jego chorobie nowotworowej. Sama tego rodzaju choroba jest ukazana jako rodzaj zmian zachodzących w odpowiedzi na czynniki płynące ze środowiska, które podlega także zmianom (chemicznym, fizycznym, termicznym itp.).
Ostatnie rozdziały to przykład jednej z chorób - czerniaka złośliwego, który uległ samoistnej regresji w fazie najbardziej zezłośliwionej formy. Autorce książki udało się wywołać samoistny zanik komórek nowotworowych i uruchomić układ odpornościowy wobec tej choroby.
Stanowi to ogromne wsparcie dla wielu ludzi, którzy uważają, że ich stan zdrowia jest już tragiczny a choroba nieuleczalna. Autorka przeciwstawia się wykorzystywaniu naiwności osób chorych przez różnego rodzaju "cudotwórców" i uzdrawiaczy, którzy stosują metody zagrażające zdrowiu i życiu.
BUDOWA I FUNKCJE TKANEK, NARZĄDÓW, UKŁADÓWORGANIZMU LUDZKIEGO . Ziołolecznictwo, warzywa,owoce .
Przyczyny, rozwój, skutki . 362 Fragment: Drogi czytelniku, właściwie już niczego niesamowitego i nowego nie dodam, jedyniemogę przedstawić własny przypadek choroby nowotworowej, która okazała się możliwa do opanowania.
Nie jestem pierwszą taką osobą i nie ostatnią, ale jedną z milionów na całej naszej planecie, które zwycięsko wychodzą z walki o przetrwanie. Przyczyny - w moim przypadku spełnione zostały wszelkie konieczne czynniki wyzwalające powstawanie komórek nowotworowych, a czerniak jest tu tylko rodzajem odziedziczonym genetycznie, po moim nieżyjącym ojcu, zmarłym na tę chorobę w wieku 59 lat.
Czynniki tradycyjnie miały swój początek wiele lat temu, gdy wyległam z koleżankami naspacer po ulicach, z okazji obchodów świąt 1 Maja, zaraz po wybuchu elektrowni na terenie Ukrainy. Oczywiście przez kilkadziesiąt lat musiały zaistnieć kolejne czynniki: niezdrowystyl życia (błędy w odżywianiu - popełniane świadomie), stosowanie szkodliwych środków do higieny i kosmetyków, chaos w zegarze biologicznym (błędne i zbyt krótkie pory snu), znaczny brak czynności fizycznych (siedzący tryb pracy), wieloletni silny stres, ciąża w wieku nieodpowiednim (druga ciąża) lat 37.
Istotne były tu także genetycznie dziedziczone skłonności do innych schorzeń (problemy funkcjonowania tarczycy - dziedziczone po linii żeńskiej, ze strony mojego ojca, problemy z układem oddechowym - skłonność do stanów zapalnych płuc, jasna karnacja - dziedziczona po linii męskiej ze strony ojca). Wszystkie te nieprawidłowości stanowią w moim przypadku podwaliny czerniaka.Początkiem było zwyrodnienie na terenie pleców, lewej łopatki, usunięte w 2004r.
Będąc w ciąży nie poddałam się usunięciu guzka, ponieważ obawiałam się szybkiej wznowy i nacieków, a to naraziłoby płód dziecka. Wiedziałam, że po porodzie nowotwór zaatakuje organizm ze zdwojoną siłą, ponieważ będę znacznie osłabiona.
Wiedząc, że czerniak rozwija się szybko, zaczęłam zastanawiać się nad najlepszym rozwiązaniem problemu. Na moje nieszczęście nawiązałam kontakt z kilkoma "pseudonaukowcami", którzy zaproponowali nowe leki, jeszcze nie uznane do użytku, ale w trakcie badań i ponoć doskonałe.
Zachowując obiecaną ciszę i tajemnicę, nawet najbliższym mi osobom nic o tym nie mówiłam, wierząc w prawdziwość tego, co mi obiecano i sprzedawano. Natomiast ja sprzedawałam mój dom, mieszkanie, aż do wyczerpania zasobów finansowych, w celu ratowania życia.
Miałam, więc pod opieką maleńkie dziecko, syna nastolatka i bezwładną już matkę. Traciłam przytomność, trafiałam do szpitala z potężnym bólem głowy, a neurolog sądził, że to zwykła silna migrena.
Ja już nie byłam w stanie myśleć prawidłowo, ponieważ w moim mózgu, na terenie lewej półkuli był potężny guz. Wszystko, co tu teraz napiszę pochodzi z relacji świadków tego zdarzenia, ponieważ ja niestety prawie nic nie pamiętam, tylko kilka urywków.
Gdy zakończył nagle odzyskałam świadomość i powiedziałam krótki tekst - po moim zgonie ty zaopiekujesz się moimi dziećmi, a zwłoki zostaną przekazane do wykorzystania w całości, dla studentów medycyny lub innych potrzeb - gdy skończyłam mówić, ponownie leżałam bez świadomości. 5 godzin, ale zakończono dużo szybciej, z powodzeniem.