Gdynia była jednym ze sztandarowych osiągnięć II Rzeczypospolitej. W ciągu zaledwie dwudziestolecia wysiłkiem całego społeczeństwa wieś rybacka stała się największym portem morskim na Bałtyku.
Nie byłoby tego miasta, tego portu i tego sukcesu gospodarczego, gdyby nie wszechstronny udział w jego realizacji ludzi związanych z obozem narodowym. Z tymi zjawiskami, w mikroskali miasta i regionu, mięliśmy do czynienia także w Gdyni i na Pomorzu Wschodnim.
Międzywojenni endeccy, zwolennicy państwa narodowego i idei Dmowskiego, iż nie ma państwa bez narodu, który jest jego właścicielem i pełni w nim rolę suwerena, dość precyzyjnie identyfikowali swych przeciwników. Jakkolwiek byśmy na to nie patrzyli z dzisiejszej perspektywy, jakkolwiek byśmy tego nie oceniali - żydzi byli przez endeków charakteryzowani jako żywioł wrogi polskiemu państwu narodowemu.
Łatwiej to zrozumieć, zważywszy, że stanowili oni wówczas ok. ogółu mieszkańców II RP, że konkurowali z Polakami w wielu dziedzinach, a wiele dziedzin - jak np.
Charakterystyczne jednak dla polskiego ruchu narodowego było ujmowanie zagadnienia mniejszości żydowskiej nie z pozycji rasistowskich, jak to było w Niemczech czy we Francji, nawet nie z pozycji religijnych, ale z właśnie z pozycji gospodarczych i politycznych, bo widziano w nich konkurencję zarówno w życiu gospodarczym, jak i politycznym. Mówiąc wprost widziano w żydach groźnych konkurentów władztwa w państwie i nad państwem, które - przecież - miało być państwem polskim, a nie polsko-żydowskim.
Konflikt ten był wyraźny także na terenie Gdyni, gdzie przybrał postać żądań ograniczenia osadnictwa żydowskiego w mieście i w porcie. Gdynia i Pomorze Gdańskie o tyle jednak różnią się od reszty terytorium państwa polskiego, choć są oczywiście tereny, które tej różnicy wyraźnie nie potwierdzają, np.
W miarę zbliżania się hekatomby roku 1939 ten konflikt narasta i staje się coraz wyraźniejszy, choć do samego końca żydzi zajmują czołowe miejsce jako przeciwnicy gdyńskich endeków i nie jest w stanie tego zmienić nawet szybko narastające zagrożenie ze strony potężniejących niemal z godziny na godzine Niemiec Adolfa Hitlera. Środowisko drobnych przedsiębiorców, rzemieślników, wytwórców i przedstawicieli wolnych zawodów - lekarze i prawnicy - w zdecydowanej większości opowiadają się po stronie endecji.
Osobną kwestią jest tlący się podskórnie konflikt miedzy napływającymi z głębi Polski, przede wszystkim z Wielkopolski, do Gdyni endekami, czy Polakami w ogóle, a Kaszubami. Ludność kaszubska powoli, ale systematycznie staje się mniejszością, a jej związek z polskością zdaje się rozluźniać.