Żenia Pietrowna wpadła na genialny pomysł i okradła bank. Sprytnie, bezpiecznie i bez ofiar.
Musi tak bardzo, że przyłączenie się do ekspedycji ruszającej do Czarnobylskiej Strefy Zamkniętej staje się całkiem bezpieczniejszym wyjściem. Pierwszy odruch, ruszać tam, gdzie są ludzie, wydaje się rozsądny.
Wprawdzie spotkania z kolejnymi mutantami nie ułatwiają zadania, ale Zona znów była litościwa, udało się przeżyć. Wizja względnego spokoju znika natychmiast, gdy ścieżki niepokornej Żeni i uduchowionego Buddy romantycznie przecinają się na pobojowisku urządzonym przez pseudogiganta.