Życie z długami jest bardzo trudne. Nikt, kto tego nie doświadczył, nie jest w stanie zrozumieć, lub choćby wyobrazić sobie codziennego strachu, jakiego doświadcza dłużnik.
Takie życie może przytłoczyć, wpędzić w ciężką depresję i już na zawsze pozbawić siły, radości i nadziei. Dłużnik czuje, że jego życie już do niego nie należy, że nie ma wpływu, na to, co się dzieje i że nic dobrego go już nie czeka.
Jest to życie niewolnika, lub jak w czasie okupacji - nie, nie jest to przesada, długi i problemy finansowe są na szczycie największych stresów, tam właśnie, gdzie są również doświadczenia wojenne. Nawet jeśli wyjść z założenia, że dłużnik sam sobie na takie życie zasłużył, taka sytuacja nie służy również wierzycielowi.
Wyrośliśmy w jakiejś dziwnej tradycji negatywnej motywacji: jak nie zjesz to nie wyjdziesz na dwór, jak nie poprawisz ocen to szlaban na komputer. Już jako rodzice boimy się, że motywowanie dzieci nagrodami, może je rozpuścić i sprawi, że będą się starać tylko dla nagrody.
To jasne, że te organy nie mogą nas klepać po plecach, ale często zastanawiam się, czy zdają sobie sprawę, co robią z ludzkim życiem? że po kilku latach kontaktu z windykatorami i komornikami, dłużnik nie jest tym samym człowiekiem, że zostanie mu odebrane dużo więcej niż jego majątek?
Wiem, że nie ma dobrego rozwiązania, bo system musi uwzględniać również osoby nieuczciwe. Dlatego to my, dłużnicy, musimy zadbać o siebie, swoje zdrowie psychiczne i fizyczne i chronić nasze prawo do szczęśliwego życia.
Są tu 34 wskazówki: jak przestać się bać jak rozmawiać z wierzycielami, jak zachować dobre zdrowie jak cieszyć się życiem, śmiać na co dzień jak pozostać sobą jak czerpać największą przyjemność z nagradzania siebie i skąd brać te nagrody jak obchodzić się z małymi kwotami jak być równorzędnym partnerem w każdej rozmowie jak zachować lub odzyskać poczucie własnej wartości. UWAGA Wszystkie poradniki - w tym moje - pisane są "dla mężczyzn" - to znaczy, zwracają się do Czytelnika, a nie do Czytelniczki.
Nam, kobietom nigdy nie przeszkadzało zwracanie się do nas, jak do mężczyzny.