Mała Ryfka jest bystra, niepokorna, mocna. Petra Wapno, kucharka i opiekunka Ryfki, ledwo może za nią nadążyć.
Kończy się niezwykle na granicy polsko-białoruskiej, przy zielonej lampie, wywieszanej o zmroku. Trudno się od niej oderwać, porywa, zawłaszcza, fascynuje, skłania do refleksji.
Czyta się jednym tchem, a potem wraca do scen, dialogów i sytuacji, odnajdując niezwykłe analogie między tym, co kryje się za horyzontem czasu, i tym, co doskwiera, niepokoi i boli dzisiaj.