Takie właśnie było moje życie. A to była moja śmierć.
To było niebo, raj obiecany, ale tylko i wyłącznie z pozoru. Prawda była taka, że piekło jest różowe, jest delikatnie różowe, oświetlone stłumionym, różowym światłem.
Myśli, których się wstydziłem, które ukrywałem przed samym sobą, nad którymi nie miałem kontroli. Nie próbowałem wystarczająco mocno, wiedząc, że nikt moich myśli nie słyszy?
Wyciągnąłem rękę w jego stronę, chciałem wstać, chciałem tam być, chciałem wziąć Jezusowi krzyż i ponieść go za niego. To było we mnie, gdy się urodziłem, to był grzech pierworodny.
Grzech, który ciążył na mnie, wysysał i męczył całe życie. Ciepłe, przyjemne, piękne?