Notatka na marginesie ,,Ogrodu zakochań" Kim jest poeta, jeśli nie otula? - można by żartobliwie parafrazować słynne pytanie Miłosza, czytając ,,Ogrody zakochań", nową książkę poetycką wydaną przez WFW.
,,Taniec na linie", porównał swoje pisanie do przyjaznego gestu otulania ciepłymi, wełnianymi rękawiczkami w chłodny dzień. Poezja Leszka Głusia otula też z oczywistych powodów, gdy oddaje się wspomnieniom dzieciństwa albo gdy balansuje na pajęczej nici uczuć z wiarą we wszechobecność miłości, jej prymarność w życiu człowieka niezależnie od jego kondycji sensualnej, fizyczno-psychicznej i pokoleniowej.
Bo przecież i autor ,,Końca świata" w późnym erotyku ,,Uczciwe opisanie..." (Jasności promieniste i inne wiersze) przyznaje z ujmującą szczerością, jak nieobojętne mu są wszelkie ,,ponęty". Nie są to jakieś kamienie milowe w literaturze, niczego nie burzą, niczego nie odkrywają.
Potrafią też zachęcić do prawdziwie filozoficznej zadumy za pomocą tego, co najsilniej przemawia za poetyckością tych tekstów: języka, z którego - jako szczególnego rodzaju tworzywa - tylko poeta potrafi wysnuć subtelną i oryginalną metaforę.