Gdy taflę jeziora oświetlało poranne słońce, zdawało się, że maź lśni, niczym złoto. Ale było to tylko złudzenie.
- Nie wszystko złoto, co się świeci.
- Zgnilizna licznych ciał, które lądowały w Jeziorku.
- Ciała mężczyzn, o wysokim PSI.
- Zdawało mi się, że jeden z moich pobratymców zachłystuje się wodą i znika pod powierzchnią.
- Nie przeszkadzało mi to jednak wcale.
- Płynąłem sobie spokojnie do celu.
- Chciałem być pierwszy po drugiej stronie.
- Pragnąłem wygrać ten krótki wyścig i dotrzeć do stóp Piramidy, gdzie mógłbym oddać się w jej władanie.
- Z kilkunastu mężczyzn, na drugi brzeg dotarło pięcioro.
- Byłem dopiero trzeci.
- Wszyscy tańczyli i skakali uradowani.
- Nie ja.
- Mnie ogarnął szał.
- Poczułem wielką siłę, której nie byłem w stanie ujarzmić.
- Poczułem zazdrość.
- To ja miałem być pierwszy.
- To ja miałem być oczyszczony.
- Chwyciłem biedaka, który stał najbliżej mnie.
- Szarpnąłem za szyję, podciąłem nogi.
Tak samo tutaj, pod płaszczykiem drogocennego kruszcu, krył się brud i zgnilizna. W przypływie niepohamowanej energii, wspomaganej zastrzykiem adrenaliny, wrzuciłem go z powrotem do Jeziorka.
- Zniknął pod powierzchnią.
- Nie potrafił wydostać się spod gęstej mazi.
📘 Ogród: Złote Jeziorko
Sprawdź cenę i dostępność tej publikacji.
👉 Zobacz ofertę