Pierwsza taka książka, w której autor wnikliwie przygląda się kwestii współczesnego piractwa i wsłuchuje w głosy wszystkich stron krwawego konfliktu. Po raz pierwszy w historii marynarki wojenne wszystkich światowych supermocarstw zjednoczyły się w walce przeciwko wspólnemu wrogowi – kilku tysiącom niedożywionych, zabiedzonych mężczyzn i chłopców.
Ludzie ci ściśnięci w malutkich, otwartych łodziach oddalają się od rodzinnych brzegów na odległość nawet półtora tysiąca kilometrów. Po jednej stronie obserwujemy zjednoczone marynarki wojenne różnych państw, dysponujące nowoczesnym uzbrojeniem i wyposażeniem oraz kontraktowych ochroniarzy, weteranów misji na Bliskim Wschodzie, dorabiających do emerytury u armatorów i międzynarodowych koncernów.
Po drugiej zaś stronie mamy zgoła inny obraz: niedożywionych i zabiedzonych mężczyzn, a czasem zaledwie nastolatków czy dzieci, sunących setki mil morskich w małych łodziach w poszukiwaniu łupu. Zdesperowanych, uzbrojonych w rdzewiejące maczety, zdezelowane kałasznikowy i RPG, a niekiedy nawet broń pamiętającą I połowę ubiegłego wieku, o dziwo nadal działającą, jakby na przekór logice, a może po prostu równie upartą i zdeterminowaną, jak sami jej właściciele.
Somalijscy piraci podejmują jednak wyzwanie – gra jest warta świeczki, bo raz na jakiś czas udaje im się przechwycić niechroniony okręt i wziąć jego załogę do niewoli, a następnie zażądać niebotycznego okupu i zdobyć go. To, co dociera do nas w mediach, to uproszczony obraz dzielący zaangażowanych na dobrych i złych.
A my, mając do wyboru jedynie właśnie czerń i biel, łatwo możemy przeoczyć szczegóły i to, co najważniejsze. Podczas tworzenia materiału dla National Geographic dotyczącego wojny z somalijskimi piratami prowadził rozmowy z ofiarami po wszystkich stronach konfliktu.
Niezwykle złożona natura problemów, z którymi się zetknął, przykuła jego uwagę. W swojej książce Boyle prowadzi dochodzenie, dzięki któremu czytelnik otrzymuje wyjątkową możliwość śledzenia wydarzeń w ramach trwającej wojny.