Na początku nic nie zapowiada zbliżającej się katastrofy. W zasadzkę wpadasz powoli.
- Została zastawiona sprytnie, podstępnie i zuchwale.
- Z każdym dniem niezauważalnie tracisz to, co najważniejsze.
- Na początku tylko poczucie bezpieczeństwa i możliwość zaspokojenia podstawowych potrzeb.
- Na końcu swoje własne imię, by w zamian otrzymać nowe.
- Paraliżuje cię niemoc i strach, a walka o siebie staje się mrzonką.
Później godność, szacunek, wiarę w siebie. Czy odnajdziesz siłę, by odzyskać to, co utracone?
- Bez słowa pokiwałam głową i już miałam wychodzić, kiedy ścisnęła moje ramię jeszcze silniej.
- Pani Alicjo wyszeptała histerycznie.
- Proszę jeszcze przemyśleć sprawę tego rozwodu.
- Przecież nie musicie państwo orzekać o winie!
- Po co to pani?
- Pani nie powinna ujawniać się z tym, co pani wie.
- Uczy pani w szkole Za chwilę może pani nie znaleźć nigdzie pracy.
- Z czego będzie pani żyć?
- Z alimentów?
- Zbaraniałam.
- Powoli coś zaczynało do mnie docierać.
- Z kamienną twarzą oswobodziłam się z drapieżnego uścisku i ruszyłam do drzwi.
- Próbowałam zachować fason, jednak po wyjściu na korytarz usiadłam na schodkach i rozpłakałam się.
- Siedziałam i płakałam.
Pani adwokat skubała paznokcie, a jej dekolt pokrywał się wielkimi, czerwonymi plackami. Płakałam z bezsilności, z bezradności, ale przede wszystkim dlatego, że zaczęłam się bać.