Owen Yeates, cholerny, cwany twardziel. Zaczyna się jak u Chandlera: cyniczny detektyw przyjmuje dziwne zlecenie od zwariowanej, nieprawdopodobnie bogatej, starej damy.
Sprawa, na pozór już rozwiązana, uruchamia ciąg zdarzeń wlokących się za bohaterem niczym smród za wiadomą armią. Wartka akcja, więcej niż dobra, po prostu fantastyczna.
Eryk Vort Dębski postanowił być na mapie polskiej fantastyki osobną wyspą - ignorować nurty, prądy oraz tendencje i bawić czytelników sensacyjnymi kawałkami w amerykańskim stylu. Atmosfera sensacji i niepewności zbudowana jest w sposób godny najlepszych mistrzów sensacji Ludluma, Dicksona czy McLeana.