Raja Shehadeh opowiada o tym, jak zielone wzgórza zamieniają się powoli w betonowe twierdze i jak izraelskie państwo przy użyciu administracyjnych wybiegów wywłaszcza mieszkańców z ich ziemi i zasiedla ją swoimi osadnikami. Autor, który jako adwokat udział w rozprawach, zna te historie od podszewki.
Jest rzeczowy, opanowany, ale pełen goryczy. Wiedziałem, że izraelscy urbaniści pracują nad tym, aby zacisnąć naszym miastom i wsiom pętle na szyjach i odgrodzić je od siebie.
Zdarzało się, że w czasie lektury przechodził mnie dreszcz: co będzie, jeśli plany dosięgną miejsca, gdzie mieszkam?