Jeśli tytuł książki brzmi czytelnikom znajomo, podążają oni dobrym tropem. Stanisław Lem nawiązuje oczywiście do wybitnego utworu oświecenia Rękopisu znalezionego w Saragossie Jana Potockiego.
W trudnej do zniesienia rzeczywistości mężczyzna, dla którego substytutem bezpiecznego domu jest łazienka (o ile akurat można ją zamknąć na klucz), dąży do otrzymania Instrukcji Działania. Ale dostaje od Gmachu tylko jedną radę: niczego nie odbieraj dosłownie, wszystko, co się tu dzieje, ma ukryty sens.
Tak rozpoczyna się jego próba odnalezienia się w chaosie znaków, wędrówka do centrum i szukanie odpowiedzi na szereg pytań: Gdzie tak naprawdę został wrzucony? Lem w zręcznej, niby-satyrycznej fabule zawarł bardzo poważne rozważania nad naturą życia w państwie totalitarnym, ba, nad naturą życia w ogóle.
Bo wcale nie jest nam do śmiechu, kiedy okazuje się, że głównodowodzącym Gmachu jest sklerotyczny staruszek, który nad niczym nie panuje.