Drodzy Czytelnicy! Jezus z Nazaretu – sam kuszony na pustyni i na krzyżu – wszystkim swoim uczniom polecił przygotować się na pokusy.
On, nieskalany Baranek, kuszony był w wysublimowany, duchowy sposób; na nas, grzesznych synów Adama, przychodzą pokusy proporcjonalne do naszej natury: wzniosłe i tandetne, duchowe i cielesne, intelektualne i emocjonalne. Udręczeni niekończącym się śledztwem mającym na celu identyfikację naszych codziennych pokus, skłonni jesteśmy poddać się metapokusie rezygnacji z tego mozołu.
Czy aby na pewno miał rację Doktor Łaski, gdy napisał, że życie nasze „nie może trwać bez pokusy, ponieważ (...) postęp duchowy dokonuje się przez pokusy. Ten, kto nie jest kuszony, nie może siebie poznać”?
Wszystkie pokusy, którym podlega wspólnota wierzących, zmierzają zawsze do tego samego: opuścić Wieczernik i wyjść w noc. Kościół ma myśli samobójcze, kiedy jest kuszony, by zamiast swej misji wybrać zaangażowanie polityczne (M.
Kowalczyk SJ), bądź kiedy jego słudzy, krzywdząc maluczkich, zdradzają swą misję, odprawiając swoiste „czarne msze” (T. W tej perspektywie prześladowania, dopuszczane przez Opatrzność, stają się okazją do nawrócenia (kard.
Przewracamy się o własne ograniczenia psychofizyczne – zwłaszcza, gdy udajemy, że ich nie ma (A. Miejsce przy sercu Jezusa wykorzystujemy do szukania lepszych kąsków na uczcie życia – logikę służby zamieniamy niepostrzeżenie na logikę przywilejów (P.
Zaczyna się on od nazwania po imieniu prapokusy: to pycha, która chce zawładnąć Bogiem, zdegradować Go, wyciszyć, podporządkować naszej logice. To tak, jakby zapiąć źle pierwszy guzik, wówczas wszystkie inne też są źle zapięte i trzeba zacząć znowu od góry.
Jeżeli podstawowa relacja – relacja do Boga – nie jest właściwa, wszystkie inne relacje, z których składa się i buduje nasze życie, nie mogą być właściwe”.