Po wydaniu tej legendarnej już książki Barańczak pisał dalej w sobie tylko właściwym, błyskawicznym tempie. Joanna Szczęsna, przyjaciółka poety i doskonała znawczyni tematu, uzupełniła to wydanie, dołączając nie tylko nowe rozdziały, ale także wzbogaciła już istniejące o rozproszone, czasem nigdy niedrukowane perełki inwencji i humoru oraz anegdoty.
„Pegaz” dostał jeszcze szerszych i bardziej olśniewających skrzydeł, na których fruniemy bez końca po oceanie nonsensu, pomiędzy alfabetonami, obleśnikami, onanagramami czy turystychami, dzięki którym możemy wysłać znajomym odpowiednią pocztówkę z wakacji. „Na dźwięk nazwiska Barańczaka drży każdy spolszczacz, przekładaka, grafotranslator i łżetłumacz i gryzpiórków cały tłum.