Rozczarowania bolą, ale potrafimy się z nich otrząsnąć. Julita również potrafiła, ale zapłaciła za to wysoką cenę.
Nie potrafiła docenić swoich umiejętności i talentu, aż do dnia, w którym wszystko się zmieniło. Jedna chwila, która miała być kompromitująca dla Julity wpłynęła na zmianę szkoły, poglądów, otoczenia i niektórych znajomych, a do tego wszystkiego pojawiło się w życiu coś nowego.
Fragment: Życie to ciągłe ulepszanie, doskonalenie samej siebie, dążenie do perfekcyjności. Tej, którą uważają za ideał i stawiają mi za wzór, nie dając w ciągu dnia ani chwili o niej zapomnieć.
Przyjeżdża ukochana siostrunia, wszystkie ciotki, wujkowie i kuzynowie. Każdy cieszy się ze spotkania, mnóstwo serdecznych słów, sztucznych uśmiechów i tony prezentów.
Jest urodzoną tancerką, do tego ma cudowny, czysty głos. Po prostu ideał - wysportowana, ładna, utalentowana - całkowite przeciwieństwo niezdarnej mnie.
Lubię jej styl bycia i to, jaka jest, zawsze chciałam mieć tyle swobody i lekkości, co ona, ale dobijało mnie to, że wszyscy mi to uświadamiali. Paula jest spoko, przy mnie się nie wywyższa, ale sam fakt mojej niezdarności, dobija.
Jestem młodsza o dwa lata i w zasadzie to mi przypada stanowisko pupilka, na którym specjalnie mi nie zależy, ale chyba tak by wypadało, no nie? Przynieś, wynieś, pozamiataj.
- Hej, jesteś główną atrakcją, powinnaś siedzieć przykuta do stołu i czarować gości. - Ha, ha, ha.
Posiedź tu dłużej i posłuchaj o swojej wspaniałości, to będziesz taka, jak ja. - Nie, no daj spokój, chyba nie masz zamiaru mnie przepraszać?
Oglądnę telewizję, powgapiam się w puszysty śnieg za oknem, a o północy wypiję tradycyjnie szampana. Poza tym dzień jak każdy inny, wieczór jak każdy inny tylko, z efektami specjalnymi za oknem.
tancerze, a do tego wszystkiego ja, sierotka Julisia. - Oj, przestań, chodzi o zabawę, w takich dniach nikt na to nie patrzy.