Komiksy, komiksiki, komiksiory... Jakkolwiek bym próbował od nich uciec, uwolnić się od nich nie mogę.
- Od najmłodszych lat sprawiały mi problem.
Złośliwi koledzy przynosili kolorowe zeszyty do szkoły, pokazywali mi je, a potem nimi szczuli. Mówili ,,Ej, Szymon!
- Pokażemy ci kilka stron, ale najpierw oddaj nam swoje kanapki.
- Trzeba przyznać, że w podstawówce nabawiłem się bardzo niskiej samooceny (co pozostało mi zresztą do dziś).
- Na studiach było inaczej.
- Dzięki kredytowi studenckiemu mogłem kupować sobie komiksy.
- Zachłyśnięty nową sytuacją nie mogłem się powstrzymać.
Dawaj też kabonę na oranżadkę w proszku i drożdżówkę, frajerze." Zawsze im ulegałem licząc, że następnego dnia pozwolą doczytać ulubioną historyjkę - zazwyczaj nie pozwalali. Kupowałem i czytałem wszystko, co byłem w stanie zdobyć, zaniedbując przy tym naukę.
- Konsekwencją tego było wydalenie ze studiów*.
- Mimo wszystko byłem wtedy bardzo szczęśliwy - w końcu miałem swoje komiksiki.
- Po przedwczesnym ukończeniem edukacji postanowiłem zająć się tym, na czym się naprawdę znałem.
- A znałem się na jednym.
- Zacząłem rysować komiksy.
- Szymon Kaźmierczak [ze wstępu\
📘 Pingwin i inne powieści
Sprawdź cenę i dostępność tej publikacji.
👉 Zobacz ofertę