To paradoks, że Mikołaja Kopernika - którego 550. rocznica urodzin i 480.
A przecież nie wykładał astronomii na uniwersytecie, nie założył własnej szkoły, nie otaczali go uczniowie. Astronomia pozostawała hobby na marginesie jego intensywnego życia zawodowego.Kopernik był człowiekiem renesansu, który kształcił się i dojrzewał we Włoszech.
Skończył studia prawa kanonicznego z tytułem doktora, został lekarzem i praktykował z powodzeniem w tym zawodzie, nadzorował dochody płynące z rozległych dóbr kościelnych na Warmii, jako administrator odpowiadał za przygotowania do militarnej obrony olsztyńskiego zamku na wypadek oblężenia w wojnie polsko-krzyżackiej, sprawdził się w roli dyplomaty, uchodził za eksperta w dziedzinie finansów, czego dowodem było powołanie go przez króla Zygmunta I Jagiellona do uzdrowienia systemu monetarnego Rzeczpospolitej Obojga Narodów.Był człowiekiem Kościoła. Karierę zrobił dzięki protekcji wuja Łukasza Watzenrodego, biskupa warmińskiego, który najpierw dopilnował odpowiedniego wykształcenia siostrzeńca, a potem jego przyjęcia do elitarnego grona kanoników kapituły warmińskiej.
Dożywotnie stanowisko zapewniało stabilizację i dostatnie życie.Jako zarządca ziem kapituły objeżdżał zamki, wsie i osady, decydując, komu i za ile opłaca się wydzierżawić ziemie lub młyn. Obliczenia matematyczne, obserwacje nieba i logika doprowadziły do tego, że - jak byśmy dziś powiedzieli - zdemolował wielowiekową tradycję postrzegania Ziemi jako nieruchomego centrum Wszechświata.
Jak sam zauważył w "De revolutionibus": "Wszystko to jest trudne i prawie nie do wiary, jako że się sprzeciwia powszechnie przyjętym poglądom".Nie spieszył się z rozpowszechnianiem swojego odkrycia, a kiedy pod koniec życia pomyślał o publikacji, przygotował dedykacyjny list do papieża Pawła III, gęsto się w nim tłumacząc. Rewolucjonistą został więc pośmiertnie.Poznajmy człowieka, o którym - wbrew pozorom - tak mało wiemy.Zapraszamy do lektury!