Rozdrobniona bieszczadzka wioska. Szumią lasy, szemrają strumyki, w źdźbłach roślin perli się rosa, nad łąkami unosi się woń siana.
- Życie toczy się beztrosko, czas płynie wolno.
- Niespodziewanie rozpętała się burza; zygzakowate błyskawice przecięły niebiosa.
- Obudziły się głęboko uśpione demony.
- Dotychczasowa sielanka zmieniła się w koszmar.
- „Obława podążała jej śladem.
- Ścigający kłuli pikami zarośla.
- Na czele pogoni kroczył Archanioł, dzierżący w dłoniach rozżarzony miecz.
- Wódz niebiańskich zastępów ciął i siekł zarośla Pościg był tuż-tuż.
- Za chwilę ją dopadną!
- Słyszała nawoływania i trzask łamanych gałązek.
- Koszmar!
- Polują na nią?!
- Dlaczego pragną jej śmierci?!”.
Zerwał się gwałtowny wicher namiętności, nastąpił zamęt zmysłów, ciało trawiła gorączka rozkoszy.