Nieco pesymizmu i nieco nostalgii, szczypta metafizyki i brak poczucia humoru - tak można by pokrótce skwitować to dziełko. Z ducha gnostyckie!
Autor życzyłby sobie odnaleźć czytelnika, który zwykł nie dowierzać światu i samemu sobie - nieufnego, a przede wszystkim lubiącego dziwić się. Zawarte tu myśli mogą wydawać się pesymistyczne, a nawet ponure, jednak w miejscu za mgłą, do którego zdążają otwiera się surowa przestrzeń, gdzie powietrze jest czyste i rześkie, a oddech lekki.