Być młodym, pięknym i bogatym - tym oklepanym powiedzonkiem ludzie zbywają często pytanie, o czym marzą. Ale pytanie wcale nie jest banalne, a problemów zawartych w zdawkowej odpowiedzi - całe mnóstwo.
No bo doskonale zdajemy sobie sprawę - a psychologia to tylko potwierdza - że ani młodość, ani uroda, ani bogactwo nie są warunkami koniecznymi czy wystarczającymi do szczęścia. A znowu szczęście - czy aby na pewno jest tym, do czego człowiek w swoim życiu dąży i dążyć powinien?Od starożytności najtęższe umysły drążą kwestię, czym jest szczesliwe i udane zycie.
Dla zwolennikow pierwszej, czyli podejscia hedonistycznego, istota sprawy sprowadzała się do tego, by życie przysparzało człowiekowi wiecej radosci i przyjemności niż bolu i przykrosci. Dla drugich - poszukiwaczy eudajmonii - miarą szczęścia było osiaganie celów wartych staran, co daje poczucie sensu zycia niezaleznie od doznanych cierpien i zawodow.Dziś nie tylko psychologia, lecz także wszelkie nauki społeczne operują pojęciem dobrostanu.
Czy radość życia jest czymś głęboko zakorzenionym w osobowości człowieka, czy też można jej się w sobie doszperać i ją udoskonalić? Dlaczego jedne społeczeństwa są szczęśliwsze od innych?Choć z pozoru od antyku zmieniło się wszystko - język, warsztat badawczy i narzędzia pomiaru, jakimi dysponują badacze i myśliciele - to pytanie pozostaje otwarte: jak być szczęśliwym, będąc zaledwie relatywnie zdrowym, niezupełnie młodym i względnie bogatym?
Bo, nie oszukujmy się, przecież w takim właśnie stanie znajduje się większość spośród nas.