Druga część tryptyku "trzy pogrzeby" Czytam te wiersze - trudne, dążące do maksymalnej kondensacji sensu, a równocześnie jakby niechętne poetyckiemu efektowi - i nie umiem odpędzić myśli: dalej tylko milczenie. W obliczu milczenia zawodzą wszelkie klasyfikacje i miary: kalekie płody estetyki.
,,Z zewsząd przyjąłbym życie / służące tej mowie za pal". Ciało jest miejscem, z którego przemawia; matecznikiem wiersza, który żywi się jego sokami.
,,Kobieta rodzi mumię. Śmierć - obecna tu w sposób niemal dotykalny, ujmowana w swym fizycznym aspekcie - wydaje się warunkiem i punktem dojścia wszelkiej twórczości.