Po długich wahaniach zmęczeni szarzyzną PRL-u Weisenfeldtowie decydują się na wyjazd do Niemiec. Biorąc pod uwagę jednoznacznie udokumentowane niemieckie pochodzenie Gerarda, wydaje się, że uzyskanie statusu przesiedleńca jest czystą formalnością.
Również rynek pracy, nastawiony na młodych i jak najtańszych pracowników, okazuje się niespecjalnie przychylny dla pięćdziesięcioletniego inżyniera.