Ludzie dzielą się na szczęśliwych i nieszczęśliwych. Nie wiadomo, co lepsze, bo może ci szczęśliwi nie poznali prawdziwego życia i dlatego nie wiedzą, że ono na ogół jest dla nas mało łaskawe.
Nie jest też tak, że nieszczęśliwi piszą wyłącznie dobre wiersze, ale z pewnością mają większe szanse, żeby to, co wyjdzie spod ich ręki, było wybitne. Na podstawie tych wierszy mam pewność, że Sylwia Jaworska nie jest osobą szczęśliwą, to niedobrze dla niej, ale bardzo dobrze dla literatury.
W tych wierszach nie dzieje się nic szczególnego i to jest niebywałe, że z tak pozornie błahych wydarzeń, jak wspominanie czasu, gdy autorka nosiła podkolanówki, czy z czynności mycia podłogi, można ulepić wiersz, który poruszy i zostanie w czytelniku. To wielki dar - trzeba mieć szczęście, albo i nieszczęście, żeby go otrzymać.
Olgerd Dziechciarz W 2021 roku dzięki ludziom, którym nie są obojętne losy Pustyni Błędowskiej, zrodziła się społeczna inicjatywa pod nazwą Ratujmy Pustynię Błędowską. Niektórzy sądzą, że chodzi tylko o jakieś ideologiczne zamanifestowanie ekologicznych poglądów i spór o fragment betonu.
Tu idzie o coś więcej - pustynia to dla nas miejsce, które pamiętamy z dzieciństwa, to wyprawy na wielką przestrzeń labiryntami, które znali tylko mieszkańcy, to zbieranie grzybów z ojcem, to była wszechobecna cisza pośrodku tej wielkiej piaskownicy. Są takie miejsca, są takie zakamarki ludzkiej świadomości i pamięci, które zlepione z nami podróżują do końca z tym, kto je pokocha i uszanuje tę ciszę.
Pustynia, jaką pamiętam, była ukojeniem, fragmentem przestrzeni połączonym z dźwiękami muzyki lat osiemdziesiątych w naszej głowie, zabawą w Indian i pierwszymi uniesieniami. Kolejne nieprzemyślane inwestycje, które rzekomo mają ludzi przyciągać, niszczą to, co najistotniejsze w słowie PUSTYNIA - BEZLUDZIE, PUSTKOWIE.