Marusia ma jedenaście lat i fala zabrała jej rodziców. Dziewczynka wyrusza na Dno, do podziemnego królestwa, którym rządzi Krab–Olbrzym o wyglądzie portu pełnomorskiego z dziesiątkami dźwigów.
Na dnie, jak to na dnie, czekają na nią straszliwe próby i galeria przedziwnych typów oraz baśniowych postaci, od Małego Księcia po Kubusia Puchatka. Jeśli Wiktor Jerofiejew pisze baśń, nie będzie to zwyczajna baśń, a już na pewno nie należy jej czytać dzieciom na dobranoc.
Nie dość, że Dno jest światem do dna zepsutym i okrutnym, to jeszcze perwersyjnym, a ofiarą owych perwersji padnie nasza dojrzewająca pod wodą w bardzo szybkim tempie bohaterka. Dno to świat na opak, ale przede wszystkim Rosja na opak, jak to u Jerofiejewa opisywana bez złudzeń, za to w groteskowym wyolbrzymieniu.
Ale to również fantastyczna literacka gra, której patronuje najbardziej znana spośród literackich podróżniczek po fantasmagorycznych światach, Alicja w krainie czarów Lewisa Carrolla. „Rosyjskiej piękności” i „Dobrego Stalina”, uważa, że „Różowa mysz” to jego najlepsza powieść.