Twardzi faceci i twarde kobiety o stalowych łydkach mówią na mecie: Ale rzeźnia!. I płaczą.
Odsłaniają się, pokazują, jakimi są ludźmi. Tkają historie różnych ludzi, których łączą skrajne emocje, bieganie, cierpienie, przyjaźnie i Bieszczady.
Szukają odpowiedzi na pytanie, jak to możliwe, żeby z piwnego zakładu zrodziła się seria górskich biegów, w których co roku bierze udział kilka tysięcy biegaczy. A kiedy wydaje się nam, że to już blisko, że zostało raptem dwadzieścia kilka kilometrów, a my jesteśmy królami życia, dowiadujemy się, że prawdziwy Rzeźnik dopiero się zaczyna mówi Robert Korzeniowski, wspominając przepak na Smereku, na 56.
Ci, którym fortuna sprzyja, w majową noc staną na starcie w Komańczy. Podczas 80-kilometrowego biegu będą zmagać się z czasem, słabościami swoimi i partnera, a także bieszczadzką dziką przyrodą.
Może Bieszczady, góry dzikie i nieokiełznane, a może to satysfakcja wypływająca ze zmierzenia się z najlepszymi zawodnikami w Polsce? Ania i Piotrek zabrali mnie w podróż po tych zakamarkach Biegu Rzeźnika, do których nogi nigdy nie zdołałyby mnie ponieść.
Magda Ostrowska-Dołęgowska, współautorka książki Szczęśliwi biegają ultra Po pierwszym Biegu Rzeźnika pokochałem góry bezgranicznie. Dla mnie, typowego mieszczucha, wcześniej były one dalekie, tajemnicze, dzikie i trochę znienawidzone przez zimowe treningi piłki nożnej, gdy po górach biegało się jak za karę.
To szansa na miłe wspomnienie bólu, który najpierw cholernie doskwiera, a potem pozwala pękać z dumy. I znów tęsknię za werblami na starcie, za bieszczadzkim brzaskiem, pysznymi bułkami w Smereku, niezapomnianymi widokami na połoninach i czasami nawet za tą wredną Drogą Mirka.
Marcin Rosłoń, dziennikarz nc+, redaktor naczelny magazynu ULTRA O Biegu Rzeźnika słyszał każdy, nawet jeśli nigdy nie podbiegł choćby do autobusu. O ogromnych emocjach, takich jak nasze, gdy pierwszy raz przebiegliśmy Rzeźnika w parze.
Poczujesz się częścią społeczności, która tworzy historię Rzeźnika, i zechcesz tam być jako biegacz, wolontariusz, kibic... Jagoda Wąsowska, coach, i Piotr Falkowski, dziennikarz TVP Sport; biegowe małżeństwo, finiszerzy Biegu Rzeźnika 2015